Strona:Sonety Shakespeare'a 1913.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CXXXVII.[1]

Cóż uczyniłaś, ślepa i szalona
Miłości? Oczy choć patrzą, nie widzą.
Wiedzą, czym piękność i wiedzą, gdzie ona,
Lecz się najlepszym, miast najgorszym, brzydzą.
Oczy nieprawe, kotwic swoich sprzęgi
Rzuciły w przystań, gdzie wędrują tłumy.
Przecz z kłamu oczu hak wykułaś tęgi,
Z nim serca mego zczepiłaś rozumy?
Czemu czci serce, jak świątynię zacną,
Świata wiadome, mienie pospolite?
Przecz oczy przeczą, czemu widzą łacno,
Szpetną twarz zdobią, w wieńce prawdzie wite?
Oko i serce prawdzie zawiniły,
Przeto je dzisiaj kłamu karzą siły.


Grafika na koniec utworu 3.png



  1. Sonety: CXXXV i CXXXVI nie zostały przetłomaczone z następującego względu:
    Treścią ich jest gra wyrazów, polegająca na identycznym brzmieniu w języku angielskim wyrazu wola »will«, oraz »Will«, zdrobnienia imienia własnego »William« Wilhelm. Było to imię nietylko Shakespeare’a, ale także, jak z treści tych dwóch opuszczonych sonetów wynika, przyjaciela Shakespeare’a, »pana W. H.« (dedykacya pierwszego angielskiego wydawcy sonetów). Oczywiście gra wyrazów przetłomaczyć się nie da, a odsyłanie czytelnika do przypisków, za każdym użyciem wyrazu wola, byłoby dla czytelnika nużącym i sprzeciwiałoby się nadto zapatrywaniom tłomacza, który jest zdania, że poezya, nawet w tłomaczeniu winna, obchodzić się bez komentarzy.