Strona:Sonety Shakespeare'a 1913.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


C.

Gdzież jesteś Muzo? Jakież zapomnienie,
Nie śpiewać tego, co tchnie w Ciebie moce!
Czy szał Twój wlewasz w liche jakieś pienie,
Blask Twój zaćmiewasz, niecne jaśniąc noce?
Muzo niewierna, wróć, płać, jak najwcześniej,
Twym wierszem wdzięcznym, za czas jemu wzięty;
I śpiewaj uchu, co ceni Twe pieśni,
A pióru daje kunszt i argumenty.
Wstań, Muzo gnuśna, śledź miłe oblicze,
Czy sieci zmarszczek czas na nim nie przędzie?
Jeśli je ujrzysz, zwróć satyry bicze
Przeciw zniszczeniu, jak wojny orędzie.
Wysław miłego, nim Czasu zakusy,
Życie roztrwonią: kos pokruszysz brusy.


Grafika na koniec utworu 3.png