Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ręką swą nie doiła; gadać o tym słowy
Tylko umie, a stroić po domu fasoły,
Kucharkom łajać: z pustej nie wyjdzie stodoły,
Jedno sowa. Ogorki wczora kwasić chciała;

Tak to robiła, że się wszystka czeladź śmiała.
150

A w karczmie, abo w tańcu ptak jej nie doleci,
Gdy podołek rozpuści, wymiecie i śmieci.


PIETRUCHA.

Rzadka to rzecz na świecie dobra gospodyni,
Zwłaszcza bez męża rzadko ktora nie łotryni.

I lata nie uskromią: zarowno szaleje
155

I ta, co na świat idzie, i ta, co siwieje.
Niemasz, jako przy mężu małżonka cnotliwa:
Ta i mężowi wierna, i panu życzliwa,
Ta i czeladkę, i dom porządnie sprawuje,

Ta i dostatki wszystkie wcześnie opatruje.
160

Nie idzie nic na stronę, bo się Boga boi;
Pamięta, że nad nią sąd, i kaźń boża stoi.
Ućciwy stan przynosi ostrożne sumnienie:
Za tym Bóg błogosławi, za tym dobre mienie,

Za tym spokojne życie i wszystko się wiedzie.
165

Kto bez Boga chce wskórać, sadzi się na ledzie.


OLUCHNA.

Nie wiedziałam, Pietrucho, abyś tak zabrnęła
Głęboko w rozum, i tak mądrością pachnęła.
Musiałaś kędy bywać miedzy żaki w szkole

I ciebie w oczy młody parobek nie kole.
170


PETRUCHA.

Jam sługa: insza sługa, insza gospodyni;
Ja sobie grzeszę, ona nie na swoj karb czyni;