Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Co ty robisz? Co masz z biblią do czynienia? — zapytuje sędzia oskarżycielki głosem ostrym i twardym.
Przezwyciężywszy swój strach przez swój czyn rozpaczliwy, pozbyła się już obawy i odpowiada: — On nie powinien przysięgać!
— Cicho bądź i oddaj biblię! — woła sędzia
Ale ona nie słucha, lecz obejmuje biblii obydwoma rękami.
— On nie może przysięgać! — woła gwałtownie.
— Czy ci bardzo na tem zależy, żeby proces wygrać? — pyta sędzia coraz ostrzej.
— Chcę skargę cofnąć! — woła i ona ostro — Nie chcę go zmuszać do przysięgi!
— Czegóż tak krzyczysz? — pyta sędzia. Czyś rozum straciła?
Ona oddecha gwałtownie i stara się uspokoić. Sama słyszy, jak krzyczy. Sędzia pewni myśli, że ona oszalała, bo tego, czego chce, nie może spokojnie powiedzieć. Jeszcze raz walcz z sobą, żeby swój głos opanować, a tym razem udaje jej się to. Mówi powoli, poważnie, głośno patrząc sędziemu prosto w twarz:
— Chcę cofnąć skargę. On jest ojcem dziecka. Ale ja go jeszcze kocham. Nie chce żeby krzywo przysięgał!
Stoi mocno i zdecydowanie przed stołem sędziego i patrzy wprost w jego surową twarz.