Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Gdyby teraz podniosła oczy ku jego twarzy, byłaby się obawiała ujrzeć jakiś znak potępienia przez gniew Boga na jego twarzy położony.
Podczas gdy tak stoi i coraz większy strach ją ogarnia, pouczył sędzia obwinionego, jak ma złożyć palce na biblii. Następnie sędzia szuka w kodeksie formułki przysięgi.
Ujrzawszy go, jak kładzie palce na biblii, posunęła się jeszcze o krok bliżej ku sędziemu, i odnosi się wrażenie, jakby się chciała pochylić nad stołem i jego rękę cofnąć z biblii.
Ale wstrzymuje ją ostatnia nadzieja. Sądzi, że teraz, w ostatniej chwili, jednak on się cofnie.
Sędzia znalazł ustawową formułkę przysięgi i poczyna głośno i wyraźnie odczytywać ją. Następnie pauza, aby obwiniony mógł słowa za nim powtórzyć. A oskarżony rzeczywiście zaczyna je powtarzać, ale robi małą pomyłkę, tak że sędzia zaczyna od początku.
Teraz nie może już mieć ani ciena nadziei. Teraz wie, że on będzie fałszywie przysięgał i że ściągnie na siebie gniew Boga na całe przyszłe życie.
Stoi i bezradnie łamie dłonie. A to wszystko jest jej winą, że go zaskarżyła.
Ale była przecież bez pracy, bez zajęcia; cierpiała głód i marzła. Dziecko leżało śmiertelnie chore. Do kogóż miała się zwrócić o pomoc?
Nigdy też nie myślała, że on będzie mógł