Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


stał tak na dworze w noc ciemną i nie zadowolnił się budową probostwa. Przyszło mu na myśl, że, jeśli takie skarby wyjdą z tej okolicy, to pewnie tu ludzie będą przybywać i wkońcu pewnie powstanie tu miasto dokoła tej góry srebra w lesie. A potem będzie zmuszony w tem nowem mieście zbudować nowy kościół. Ale i to go jeszcze nie zadowolniło, tylko pomyślał, że kiedy kościół będzie zbudowany, przyjedzie tu król i wielu biskupów, aby go poświęcić; a król będzie się tym kościołem bardzo cieszył, tylko zrobi jeden zarzut, że w tem mieście dla niego, dla króla, niema godnego mieszkania. Więc jeszcze w tem nowem mieście będzie musiał zbudować dla króla zamek.
Jeden z rycerzy królewskich otworzył teraz drzwi zakrystyi i oznajmił, że królewska karoca już naprawiona.
Król w pierwszej chwili gotów był powstać, ale rozmyślał się i rzekł do pastora:
— Niech opowie swą historyę do końca. Ale niech się pospieszy. Wiemy już, jak człowiek marzy i myśli. Chcemy się dowiedzieć, jak działa.
Pastor opowiadał dalej:
Kiedy jeszcze proboszcz snuł swoje marzenia, otrzymał wieść o samobójstwie Israelsa Per Persona. Nie mógł pogodzić się z myślą, że sprzedał swój udział w kopalni i że całe życie będzie