Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wa silnie się rozchorowała i Anna przesiedziała noc całą przy jej łóżku.
Chora bredziła o zjawieniu się mary i oglądała się z niepokojem za zjawiskiem.
Ody starucha przekonała się, że Ingryda naprawdę uciekła z trumny, chciała pobiedz na plebanię z tą wiadomością, ale dziewczyna tak błagalnie prosiła i taką trwogę okazywała przed zetknięciem się ze swoimi opiekunami, że Anna zaniechała swego zamiaru.
Przytem nie mogła opuścić gorączkującej, chorej dziewczyny.
Śmierć stała u jej wezgłowia, zdawało się, że każdej chwili nikły płomyk życia zgaśnie jak zdmuchnięta świeca.
Tak mało było w niej życia, tak podobną była do widma, że staruszka sama nie była pewną z kim ma do czynienia. Po kilku dniach wypoczynku, gdy Ingryda stanowczo wzbraniała się powrócić do swych opiekunów, staruszka przypomniała sobie, że ma siostrę, pełniącą obowiązki gospodyni w bogatym pańskim dworze, tam też postanowiła udać się z dziewczyną.
W bogatym domu, pod opieką Stawy, nie powinno Ingrydzie być źle, chociażby tylko, jako służącej.
Pod wieczór czwartego dnia weszły na pagórek, skąd zobaczyły dolinę z dużem jeziorem pośrodku. Na jeziorze rozciągała się spora wyspa,