Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Anna Stine była na pogrzebie Ingrydy. Zaproszono ją, jako przyjaciółkę zmarłej.
Wielką ulgą było dla Ingrydy, gdy ujrzała znajome sobie kąty, czysto wyszorowany stół pod oknem, maszynkę do kawy na kominie. Padła na ławę i płakała, płakała, sama nie wiedząc jak długo. Przekupień siedział na progu, nie decydując się wejść do izdebki, z powodu kota siedzącego na oknie. Przygotował skrzypce, czekając na spełnienie obietnicy, a że dziewczyna nie przychodziła, zaczął sam grać.
Cicho i słodko płynął śpiew skrzypiec, ledwie dochodząc do uszu płaczącej dziewczyny.
Ogarniała ją gorączka z wyczerpania, traciła chwilami przytomność i gdy śpiew skrzypiec głośniej się odezwał, odgarnęła włosy z czoła i rzuciła pytanie:
— Kto to gra? czy to student wrócił? nakoniec zjawił się! Uspokojona jakby cudem, ułożyła się wygodniej na ławie i z zamkniętemi oczami słuchała gry.
To nie skrzypce, to mówi jej obrońca, pan student. Tak jak niegdyś do Blomgrenów, tak mówi obecnie do jej opiekunów.
„Ingryda pragnie miłości, nie czuje się kochaną, dla tego praca jej nie idzie, a dziewczyna tonie w marzeniach. Nikt nie wie, jak chętnie gotowa pracować, ale tylko dla tych, którzy ją będą kochali. Dla ukochanego zniesie ból i troskę, poniżenie i nędzę. Dla niego znajdzie siły atlety i pokorę niewolnicy. Gdyby przybrana matka ją kochała,