Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/342

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Przepraszam! Mieszkanie nie zostało wymówione na kwartał z góry.
— A więc za kwartał zapłacę. A teraz racz mnie zostawić w spokoju. Nie, wpierw jeszcze przynieś mi, panie Beeton, pióro i arkusz papieru.
Pisanie dla ociemniałego nie jest rzeczą łatwą, szczególniej gdy chce on — jak Dick w tej chwili — skreślić dokument czytelny i wyraźny. Posuwał więc dłoń ruchem niepewnym, kierując rękę prawą według wskazówek lewej:
„Niejasność i zmieniony charakter mego pisma wynikają w niniejszej ostatniej mej woli z tego jedynie powodu, że, jako ociemniały, nie widzę liter i nie mogę prawidłowo piórem kierować.“
— No — rozumował, — tego nie przekręci żaden adwokat. Sądzę, iż wystarcza stwierdzić powyższe zastrzeżenie własnem nazwiskiem; świadkowie byliby tu zbyteczni.
I odmierzywszy palcem przestrzeń jednej linii, pisał poniżej:
„Ostatnia moja wola czyli testament. Ja, Ryszard Heldar, zdrów na ciele i umyśle, czynię wiadomem, że: 1. Żadnych rozporządzeń majątkowych przedtem nie robiłem. 2....“
— Cóż za przeklęte pióro! — przerwał sobie i, zaniepokojony oderwaniem go, ciągnął: —