Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zaczęła go uważać za niepoprawnego kłamcę, odtąd chłopiec, w obawie przed bólem kary cielesnej, na seryo kłamać zaczął. Rozwinęło się to nawet w pewien system, na zasadach oszczędności oparty. Nie powiedział nigdy prawdy, jeżeli zdołał się bez niej obejść; w razie jednak potrzeby nie cofał się przed najczarniejszem zmyśleniem, gdy tylko mogło mu ono życie lżejszem uczynić. Taktyka powyższa nauczyła go zamykać się w sobie; zdolność tę zaś powiększył jeszcze pobyt w szkole publicznej, gdzie koledzy szydzili z niedostatecznych i mocno podartych jego sukien. Święta i wakacye zajęte były przez prywatne nauczanie mrs. Jennett. Aby zaś zasada dyscypliny nie osłabła przy zetknięciu ze światem, Dick, w kilka godzin po przybyciu pod dach jej gościnny, bywał zazwyczaj uczciwie zbity pod jakimkolwiek pozorem.
Jednego roku wreszcie jesień przyniosła mu towarzyszkę niewoli. Był to atom drobny, o długich włosach i siwych źrenicach, cichy, i, jak on, wcześnie w sobie zamknięty. Poruszała się tak spokojnie, że nie było jej słychać w domu, a przez kilka pierwszych tygodni mówiła tylko do kozy, pasącej się w końcu ogrodu, stanowiącej zaś jedyną jej przyjaciółkę na ziemi.