Strona:Romain Rolland - Dusza Zaczarowana I.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zbudzona natychmiast, odsuwała się od siostry, siadała w łóżku z włosami w nieładzie i spozierała ostro na Anetkę z miną podejrzliwą.
— Masz tobie! — wołała Anetka ze śmiechem. — Ona ciągle jeszcze myśli, że ktoś ją zatrzyma przemocą! Idźże sobie, dziewczyno, gdzie chcesz. Nikomu na tobie tak znowu nie zależy!
— Jeśli tak, zostaję! — odpowiadała na złość i wyciągała się na pościeli znużona wysiłkiem.
Jednakowoż leniuchowanie takie trwało kilka dni zaledwo. Nasycona snem, nie mogła potem wytrzymać w spokoju. Biegała po całych dniach z pokoju do pokoju napół ubrana, w pantoflach siostry, za dużych na jej bose nóżki, w jej peniuarze podwiniętym od dołu niby toga, z nagiemi ramionami i łydkami, i badała wszystko troskliwie. Nie miała wygórowanych pojęć o słowie „twoje“ (słowo „moje“ rozumiała znacznie lepiej), a że Anetka jej powiedziała: — Jesteś u siebie — przeto wzięła te wyrazy dosłownie. Wtykała wszędzie nos i próbowała wszystkiego. Chlapała się całemi godzinami w łazience, nie zostawiła kącika bez zlustrowania go, a Anetka zastała ją pewnego dnia nad swemi papierami, które zresztą rychło ją znudziły. Osłupiała ciotka przyjęła z poddaniem inwazję młodej sankiulotki, która, obejrzawszy wszystkie jej meble, poprzewra-

78