Strona:Romain Rolland - Dusza Zaczarowana I.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




Anetka znalazła się nagle pośród ruin swego pałacu. Doznawała jakiegoś niewyraźnego, a skomplikowanego uczucia. Była to gorycz nieznośna, jakiej wolałaby nie znać, dławiąca ją chwilami za gardło. Wszakże za wolną się miała od przesądów, a tu myśl, że ta piękna siostra... Ach, cóż za klęska. Radaby była łzom. O cóż jednak płakać? To nie ma sensu. Czyżby znowu uczuwała zazdrość? Nie!

Wzruszyła ramionami i wstała, nie chcąc dalej snuć tych myśli. A myślała o tem ciągle. Kroczyła zamaszyście z komnaty do komnaty, dla rozrywki, a niebawem stwierdziła, że powtarza przechadzkę siostry. Myślała wyłącznie o niej, o niej i... tym człowieku... Tak, tak, to zazdrość! Nie! Nie! Uderzała ze złością nogami w dywan. Nie chciała się przyznać, ale mimo wszystko ból gryzł ją w serce. Jęła się tedy rozważań moralnych. Cierpiała tu jej czystość. Była naturą złożoną, bogatą w sprzeczne instynkty, które nie miały do-

47