Strona:Przybłęda Boży.djvu/366

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wyższej świadomości, która wie, że jest jakby żywą cząstką Boga i przeto zna wśród gestów cielesnych już tylko gest pochylenia. Chorał mistyczny wlewa się pod promiennym trelem w energiczny rytm Andante, „nową siłę czując“ pręży się w ożywionym pulsie, wraca fugatycznie w rozłożeniu na ćwiartki i ósemki — i cichnie w poszmerach zbawienia.
Twardy, chybotliwy takt Alla marcia, assai vivace wydzwania przez chwilę swą otwartą radość i na wyraźnym, przekonywająco wymownym recytatywie pierwszych skrzypiec przechodzi w część finalną: Allegro appassionato. Jego prosty i wdzięczny temat miałby coś naiwnie lirycznego, gdyby nie szedł na szczudłach synkopicznego, tajemniczego rytmu; ten niewidzialny nurt wnosi niepokój i ukrytą boleść, która wzbiera niesamowicie w głośnej, czterokrotnie powtórzonej figurze z pięciu ósemek (po raz pierwszy w 63-im takcie i następnych), przez Saint-Saënsa prawie dosłownie zużytej jako zasadniczy temat w jego popularnem „Danse macabre“, a u Beethovena w podobnej formie znachodzącej się w początku Ósmej Symfonji. (Allegro niniejsze zrazu pomyślane było jako finał IX Symfonji, zamiast częśc chórowej.) W końcu już na akompanjamencie równych ósemek pierwsze skrzypce z wiolonczelą powtarzają temat Allegra, forte, presto, jakby triumfalnie, w mocnem przesileniu; teraz a-moll wjeżdża w pogodne a-dur, które wesoło rozpyla się w eterycznych staccatach i w tajemniczej, chochlikowej jasności urywa na krótkiem fortissimo, kończąc ten kwartet nad kwartetami.
Czyż możnaby się czemukolwik dziwić, coby teraz na ziemi spotkało człowieka, wywabiającego tak odległe, tak nieznane i wszystkiemu tu obce duchy muzyki? Takiego może spotkać wszystko i nic nie byłoby zbyt fantastyczne. Tylko na niejednym z nas musiałaby cierpnąć skóra.