Strona:Przybłęda Boży.djvu/303

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzień iść trzeba. A przy każdym kroku profil się zmienia i przynosi nowości, a profilów jest miljon. Całe życie, długie życie może upłynąć i w późnej starości jeszcze się wszystkiego nie zna, nie ogarnia, nie pamięta. Jakżeż masz człecze pojąć to wszystko, gdzie organy potężne ostatni dech wyparły z siebie, orkiestra grzmi najwyższą siłą, a zachwycone płuca chóru i solistów pędzą struny głosowe nad przepaść i z tłumu dobywają się ostatnie ekstazy! Taka muzyka nie jest przymilna. W całej swej Świętej czystości musi co słabszych przewracać, druzgotać na miazgę. Takie nabożeństwo może być tylko raz na przestrzeni wieku człowieczego.
Msza pisana była na intronizację arcyksięcia Rudolfa w stolicy arcybiskupiej w Ołomuńcu. Autor pisał do swego dostojnego ucznia: „Dzień, w którym wykonana ma być moja Summa na uroczystościach Waszej Cesarskiej Mości, będzie dla mnie najpiękniejszym dniem życia i Bóg mi da światłość, aby moje słabe siły przyczyniły się do uświetnienia tego znakomitego dnia“. Pisał Mszę pięć lat. Skończył ją w trzy lata po ingresie: dzieło samowolnie rozparło naznaczone mu granice. Tak samo i w treści wybiegło daleko poza kresy zamierzeń i nie do uświetnienia jednej daty przyczyniło się, lecz do wiekuistego pomnożenia chwały Bożej w granicach widzialnego świata. Powstała najtrudniejsza i największa nowoczesna msza, która przerosła nawet Mszę h-moll Bacha, nie mówiąc o wielkich mszach Cherubiniego. Sam autor nazywał ją niejednokrotnie najlepszem swojem dziełem.
Raz jeszcze postać Chrystusa, fakt Jego Ofiary i przezeń rzucone ziarno natchnęło sztukę ludzką do najwyższego wzlotu. Arcydzieła pierwszych mistrzów zapłodniły się wizją Jego postaci, zaludniły nią ołtarze i muzea i domy i krużganki klasztorne, w kolo-