Strona:Przybłęda Boży.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niem całej orkiestry i wreszcie wmieszaniem się chórów w finale.
Początek o pół do siódmej“.

Ten gigantyczny program mógł przytłoczyć najbardziej postępowego melomana, nawet gdyby nie zawierał obu symfonij, z których każda na swój sposób była zjawiskiem epokowem. Dokoła tego wielkiego koncertu omotały się znów gęste pajęczyny przeszkód, zawodów, niedociągnięć i trudności. Orkiestra i chór składały się z żywiołów niezgranych; nie zdążono odbyć ani jednej pełnej próby z wszystkich wykonywanych dzieł. Więc wynik musiał być dość opłakany. Wprawdzie Beethoven przy fortepianie olśnił audytorjum, grając „nowy Koncert Fortepianowy (Czwarty, g-dur) o niesłychanych trudnościach, zdumiewająco dzielnie w najprędszych tempach; Adagio prawdziwie wyśpiewał na swym instrumencie z głębokiem, melancholijnem uczuciem, które i mnie przeniknęło“ — jak opowiada świadek. (Był to ostatni publiczny występ Beethovena-solisty). Wprawdzie improwizację (numer 3 drugiej części) i Symfonję Pasterską przyjęto z entuzjazmem. Ale wykonanie obu fragmentów Mszy było „zupełnie chybione“; znakomita Milderówna nie mogła śpiewać arji „Ah perfido“ i zastąpiono ją nieszczęsną nowicjuszką, która „więcej drżała niż śpiewała“ z tremy i dotkliwego zimna, panującego w wielkiej sali przedmiejskiego teatru; w natłoku produkcyj Symfonja Piąta wydała się „zbyt długą“; a w czasie Fantazji Chórowej wydarzył się jawny skandal: za wczesna intonacja klarnetów sprawiła dziki chaos w całej orkiestrze. Nerwowość dyrygującego autora zbiła ją z tropu. On sam opisuje tę chwilę w liście:
„Najbardziej oburzeni byli muzycy, gdy z nieuwagi w najprostszem, najrówniejszem w świecie miejscu chybiono, a ja nagle zatrzymałem orkiestrę i głośno