Strona:Przybłęda Boży.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zarzucała jednak tak samo, jak Eroice, „brak związku“ i „męczące powtarzania“. Zapytajmy tu, czy mógł Beethoven na takie głosy zwracać najmniejszą uwagę? Czyż nie musiał z coraz nieustępliwszą przekorą głuchnąć na takie oddźwięki? Po wydaniu z siebie Koncertu Skrzypcowego, czystego jak pogodne wspomnienie dawnej przeszłości, miarowego jak oddech śpiącego dziecka?
Podjęta przez autora próba przerobienia tego dzieła na koncert fortepianowy zawiodła najzupełniej. Partja solowa tak organicznie związana jest z dźwiękiem, istotą i techniką smyczka, że mechaniczna transplantacja na grunt fortepianu nie mogła wydać owocu.
W tym samym roku powstały jeszcze, po dziś dzień bardzo popularne 32 Warjacje na temat oryginalny, ośmiotaktowy. W tym przeładowanym roku miejsce na nie mogło się znaleźć tylko w jakiejś wyjątkowej chwili, kiedy natłok patetycznych przeżyć i myśli sfolgował nieco. Przez pióro Beethovena przewiały one przelotnie, wnętrza nie tykając. Później, gdy je grano w domu przyjaciół, zapytał, czyja to kompozycja; a gdy się dowiedział, że jego własna, parsknął śmiechem: „Moje jest to głupstwo! O Beethovenie, jakim ty osłem byłeś!“ Nawet cień pamięci nie pozostał w umyśle jego. Mimo to Warjacje utrwaliły się w repertuarze koncertowym, głównie dla technicznego bogactwa i pełni efektów pianistycznych.

A zwieńczeniem wspaniale rzeźbionem tego roku nadmiaru — jest wyniosła i stroma Symfonja c-moll (op. 67), w symfonicznym korowodzie Piąta. Wykończona w roku 1807, głównym jednak ciężarem swoim przesyciła rok poprzedni, ten rok, co był jak ulewa łask Bożych.