Strona:Przybłęda Boży.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pierwsza nazywa się żądzą duszy, druga żądzą ciała. Z pierwszej samotności wstają dzieła, z drugiej samobójstwa. Przemienienie drugiej na pierwszą jest najrzadszym, najtrudniejszym czynem śmiertelnego człowieka. Moment uświadomienia idącego w całej potworności kalectwa był dlań wejściem w trupią samotność, która zwolna przeistoczyła się w samotność żywą i świętą.
Świat ludzi nie dotyka ni jednej ni drugiej. Roztacza się na uboczu, poza kręgiem prawdziwego człowieka. Jestem w nim, obracam się ruchami powszedniemi, komunikuję się z tym światem inteligencją moją i zmysłami, podczas gdy dalsze warstwy zostają w spokoju, pracując swoją pracę bez zamącenia.
Pali się w pokoju świeca i mówi ci, czy ktoś jest przy tobie. Lękasz się straszliwie, a ona cię uspokaja. Ona ten sam wchłania wiatr, którym żyją twoje płuca. Dzielicie się powietrzem i dzielicie myśli. Ona świeci przez całopalenie żywego ciała swego, co jest jak z bladożółtego marmuru kolumna. I w tem także nieco przypomina ciebie. A głosy nocy dają ci myśli, strzępy fraz i całe pieśni, niosą wiązki tonów i garście dźwięków w ładzie osobliwym. Stąd możesz wskroś mroku północnego, nagle, nad świecą, tam, gdzie jej oddech najgorętszy wprawia ciemną przestrzeń w wibrację jak strunę — ujrzeć rozkwit; nie kwiaty, nie drzewa kwitnące, ale rozkwit sam w sobie, duszę kwitnienia, ciężką esencję rozkwitania i żarny, aż oślepiający, pożywnie kraśny przepych rozkwitnięcia. I możesz pochwycić obraz właściwym tobie gestem i utwierdzić go w pisanych nutach. Potem to malowidło naznaczone zostanie tytułem: Koncert Skrzypcowy d-dur (op. 61). Jedyny koncert na skrzypce i orkiestrę.
Cztery ciche uderzenia kotłów otwierają jasną i spokojną perspektywę. Obój rozwija świetlisty te-