Strona:Przemysły.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PRZEMYSŁY

Chwała nafcie źródlistej płynącej w cysterny,
I węglom, wyciąganym z łona czarnej gleby,
Młynarzowym strumieniom, siłom miłosiernym,
Smugom rodnym, płodzącym zbożne gęste chleby!

Chwała rzeczom, czynionym dla ludzkiej potrzeby,
Maszynom, pełnym trudu, pilnej pracy wiernym,
Tratwie spławnej, okrętom śród nocnej koleby,
Śmigłom, wiosłom i szynom w rozpędzie niezmiernym.

Niech twórczą żarliwością warsztaty zahuczą,
Zaszybują pociągi i zadudnią miasta,
Kiedy wichry natchnienia nowych dzieł nauczą, —

Największa sprawa ducha przed nami urasta,
Już pęcznieje rodzeniem i świeci, jak gwiazda,
I dzieło w niej dojrzewa, jak piorun pod tuczą!