Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/289

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.
    CCVII.

    Zemszczona Psyche drugą oszukiwa
    Tąż sztuką siostrę i takimże kształtem,
    Która na skałę śpieszy się skwapliwa
    I w drobne sztuki rozbija się gwałtem.
    Tak kto pod drugim stołek rad podrywa.
    Sowitym mu to odda Bóg ryczałtem;
    Kto w łyżce wody topi, dołki kopie,
    Sam szyję złamie, utonie w potopie.

    CCVIII.

    A Psyche wszędzie Kupidyna tropi,
    W różne zakłada kraje, różnie kluczy.
    Raz się spodziewa, drugi raz ztoropi.
    Wszędzie schnie żalem, nadzieją się tuczy,
    I niewczas się już, gdy oczy zatopi
    Gorzkiemi łzami, co jest miłość, uczy.
    Ale Kupido, chory z swojéj rany,
    Do łóżka wtenczas leżał przykowany.

    CCIX.

    Bo matka jego, cug swoich gołębi
    Wyprzągszy, w morskie udała się wały,
    Gdzie na dnie czystym niezbrodzonéj głębi
    Nimfy służebne bielsze jéj ścierały
    Ciało, niźli śnieg, gdy go mróz zaziębi,
    A wtym ciekawy nurek, ptak zuchwały,
    Nie pomniąc, że to nowinkarze giną,
    Z niesmaczną do niéj nurza się nowiną.

    CCX.

    Prawi jéj, że syn, choć jéj na wesele
    Nie prosił, prędko zaprosi na krzciny,
    Że od swéj miłéj, ma znaki na ciele
    I żywsze jeszcze w sercu sparzeliny;
    Że w domu leży, nie wychodzi wiele,
    Zemdlony jednéj miłością dziewczyny;
    I dziwują się wszyscy zadumani,
    Że, będąc matką, tego mu nie gani.