Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
12. Obraz odmówiony.


Proszę o obraz malarskiéj nauki,
A ty, zła dziewko, żałujesz mi sztuki
Płótna i nie chcesz dziełem cudzéj ręki
Wiernego sługi ulżyć srogiej męki.
Moja zaś wierność, byleś tego chciała,
Krwiąby-ć się własną rada malowała.
Czemuż mi rzeczy tak lichéj żałujesz?
Co-ć tym ubędzie, że cień swój darujesz
Ty mi nic nie dasz, a ja wezmę siła,
Tak będziesz służbę bez kosztu płaciła.
Nadzieję serce wysługi tym traci,
Że mu fałszywéj odmawiasz postaci;
Bo jakoż się tu spodziewać nagrody,
Gdy i zmyślonéj nie chcesz dać urody,
Jako sarnę rzecz obiecować sobie,
Kiedyś tak droga i w nieméj osobie:
Ja tego inszéj nie widzę przyczyny,
Jeno, że-ć ciężko siedzieć pół godziny.
Ale pocóż téż o ten obraz proszę,
Kiedy cię żywcem w sercu swoim noszę?
Niemalowaną (mogłabyś być zmytą),
Lecz wykowaną, twardą i wyrytą.



13. Omyłka.


Zgubił gdzieś matkę Kupido zbłąkany;
Wtym zoczył Kasię i rzekł oszukany:
„Matko! o, matko!“ lecz harda dziewczyna,
Nie chcąc ni gościa, ni takiego syna,
Rzekła: „Pewnie mi na łonie nie siędziesz;
Nie jestem matką“. On rzekł: „Ale będziesz“.



14. Na jabłko.


Ani to jabłko, co go strzegącemu
Herkules wydarł smokowi czujnemu,
Ani to, którym Ojdope zwiedziona
I kształtną zdradą cicho poślubiona,
Ani to, które Atalancie nogi
Podcięło, zniosszy gachom zakład srogi;