Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


CHRABĄSZCZE.

      

Zabrzęczały — zahuczały
Ogrodowe ciemne gąszcze —
I zaszumiał ogród cały
Przebudziły się chrabąszcze.
W cichy — ciepły wieczór kwietnia
Pękły w ziemi ich poczwarki:
Pękła snów ich moc trzechletnia
I podniosły w górę barki.
W przedwieczorny zmrok kwietniowy
Wysunęły się zpod ziemi,
Wysunęły łeb rogowy,
Brzękły skrzydły rogowemi.
I przebiwszy ziemi rdzeń,
Wstały wszystkie w jeden dzień.
Ledwie kasztan się przystroi
W młodych pąków swych buńczuki —
Wnet ich zieleń się zaroi
Brzęczącemi gwarnie żuki.
Zabrzęczały — zahuczały
Na czereśni — na jabłoni,
Niezliczony tłum zuchwały
Od zagonów w ogród goni.