Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/026

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.

Zachód słońca... Szafirowa
Druga niebios połowica
Lśni przeczysta. Gwiazda nowa
Błyska na niej... Wschód księżyca.

Błysła na niej twarz mięsiąca
W złotej pełni swej rumieńcach
I witała kulę słońca,
Które szło w ognistych wieńcach.

I błyszczały przeciw sobie
Dwie olbrzymie gwiazdy ziemi:
Słońce w pożegnalnej dobie,
Miesiąc blaski lśniąc nowemi.

I błyszczały na błękitach
Promieniste dwie purpury:
Miesiąc — w pełni nowej świtach,
Słońce — płynąc już za góry.


III.

I powoli miesiąc wschodzi
Coraz wyżej na szafiry;
I powoli słońce schodzi
W niewiadomej nocy kiry.

Bladła zwolna tarcza słońca,
Aż dukatem złotym błysła;
Bladła zwolna twarz miesiąca,
Aż talarem srebrnym zwisła.