Strona:Poezye Stanisława Trembeckiego. Tomik II.djvu/010

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A jak w Dedońskiem drzewo Jowiszowe lesie,
Tak Potocki nad innych wyższość w sobie niesie.
Wspominać przodków, miałbym zbyt osnowę długą,
Któż się z tym domem zrównać ośmieli zasługą?
A co czynił dla kraju, co dla swoich ziomków,
Na osobnej to karcie damy dla potomków.
Dzisiaj mię określenia zatrudnią jedynie,
Skąd imie Zofijówki, i dla czego słynie?
Raz dano znać, źe lud się z użaleniem skupił,
Skarżąc się, że im ten zwierz pasieki wyłupił,
Ten porwanych jagniątek krew niewinną chłeptał,
Tamten kłosy Cerery wyżarł i wydeptał. —
Zwołano zaraz psiarnią, stoją koni zgraje,
Młódź chciwa niebezpieczeństw znak ochoty daje.
Niebawem idą w pole; jeno zdjęto sfory,
Głosy psów, trąb myśliwych, powtarzały bory,
Pan sam w dziki przesmyki, między skały spieszył;
Wtem bełt puszczony łukiem śród piersi mu przeszył,
Gdy chcąc spostrzedz mordercę, spojrzy w koło z jękiem
Strzelczyk się na powietrzu uśmiechnął z uwdziękiem,
I mówi: «Nie narzekaj, przyjazna ta rana,
Dla pełności twojego szczęścia jest zadana.
Dostojne masz honory, mnogie masz dostatki,
Miej i Tę, co przyjemność mojej zrówna matki.
Gdzie sielnica[1] z Tulczynką strugi czyste sączy,
Hymen twoje z Zofiją przeznaczenie złączy,
Imie jej tym dasz mieJscom, gdziem ci się objawił,
Słusznie byś je z tych przyczyn wiekopomnie wsławił;

  1. Woda pod Tulczynem.