Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom V-VI.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dotkliwych ciosów, co spadły rojem,
Bez Twej pomocy nie zniesiem sami;
Nawiedź nam serca świętym pokojem,
Jezu, zmiłuj się nad nami!

Którego głowę przebodły ciernie,
Pośpiesz się ku nam z Boską osłodą:
Cierniste myśli, spraw miłosiernie,
Niechaj nam głowy nie bodą.

Któremu serce włócznią przebodli,
Któryś sam płakał krwawemi łzami,
Gdy człek zbolały Tobie się modli,
Jezu, zmiłuj się nad nami!

Któryś nakarmiał ludzi tysiące,
Błogosławiwszy chlebów siedmioro,
Spraw niech i dzisiaj rzesze łaknące
Chleb Twojej łaski odbiorą.

Gdy u stóp krzyża mą boleść złożę,
Niech mnie nadzieja próżna nie mami:
Boże cierpienia! pociechy Boże!
Jezu, zmiłuj się nad nami!


IV.
HYMN DO ŚWIĘTEJ WERONIKI.

Gdy się nad Zbawcą ciżba okrutna,
Prowadząc na śmierć, pastwi jak może,
Tkliwa niewiasta ze szmatem płótna
Pośpiesza otrzeć oblicze Boże.
Starłszy znój z czoła i pot, co płynie,
Chrystus niewiastę pamiątką darzy:
Oto na białej płótna tkaninie
Odbija obraz Swej Boskiej twarzy.
Duszo w miłości Bożej ognista,
Coś otrzymała cud znakomity,
Módl się za nami! niech obraz Chrysta