Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom I-II.djvu/344

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Światło smolnej pochodni uderza na ścianę,
Na przyłbice i miecze w rząd porozwieszane,
I na twarze Krzyżowców siedzących przy stole,
Na stągiew pełną wina i rogi bawole.
(Bo polubiła w Litwie krzyżacka natura
Zwyczaj pijania z rogu bawołu lub tura
I u siebie go chowa). Rozhowor się toczy:
— Ransdorfie! — mówił starszy — te pogańskie oczy
Urzekły cię, jak widzę: takiś smutny, blady,
Ani do pogadanki, ani do biesiady;
Milczysz, jak Harpokrates, wśród naszego wrzasku.
Zeskromniałeś na Litwie, jak święty w obrazku.
Prawdę mówiąc, w więzieniu nie wiele słodyczy,
Głodno i niewygodno, wiadomo wśród dziczy;
Ale zresztą na Litwie spotykałeś może
Stary kowieński lipiec i dziewczęta hoże,
A z takiemi pociechy i na sercu słodziej,
A nawet i w więzieniu prędzej czas uchodzi.
— Litwa — mówcie co chcecie — to kraj niezły wcale!
Choć mówi Pismo święte w którymś tam rozdziale,
Że ze wszystkich dóbr ziemskich, ile tylko stanie,
Mają prawo pożytku sami chrześcijanie;
A jednak dziki Litwin, co w Boga nie wierzy,
Smakuje stary miodek, godny ust rycerzy,
A w kraju, otoczonym lasami i wodą
Rodzą się czamobrewki, co aż duszę bodą.
— Ej Ransdorfie, Ransdorfie! wiem, żeś zawsze gotów
Do pełnego puhara i pustych zalotów.
Eogdaj nade mną gromy Perkuna zawisły!
Bogdajbym nic nie pijał oprócz wody z Wisły,
Jeżeli nie odgadłem, co ci w serce kole,
I że po całej Litwie głośne twe swawole!
Nie wstydź się... toż młodości prawa i zasługi.
— Odgadłeś go, Wilhelmie — rzekł mu Krzyżak drugi —
Pojmała go w swe sieci cypryjska bogini;
Ale miłość na Litwie dziwactwa z nim czyni: