Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zawsze rzecze w wysokiej, miałem Bardów cenie,
Z jakąbym dziś radością posłuchał ich pienie;
Oni umieją dzielnie sercem ludzkiem władać,
Potrafią zgadnąć przyszłość i przeszłość wybadać.
Jak kiedy ptak zanuci, w lesie utajony,
Tak jakiś głos się ocknął z nieznajomej strony,
I spiewa „Ktoś ogromne posiadał dochody,
„Miał wsie, miasta, pałace, i lasy, i wody,
„Niebo wspierając wszystkie jego przedsiewzięcia,
„Dawszy mu zdrój dostatków, nie dało dziecięcia.
„Nieczułości w nim srogość wyroków nie nieci,
„Pielęgnuje sieroty jako własne dzieci,
„S pokorą serca, woli Boga się poddaje,
„Wesoł zawsze pracuje i losom nie łaje.
„O kilka czasów później w te bogate progi,
„Przywędrował z dalekich krajów Bard ubogi,