Strona:Poezye (Odyniec).djvu/611

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jasne oczko a złoto,
To świat słońcem ozłaca.
Dbajcież tylko więc o to!
Gaca, dziateczki, caca!

Grosz, co który dostanie,
Niech wnet rozkosz opłaca!
Kąpcie Wenus w szampanie!
Caca, dziateczki, caca!

Mniejsza, co będzie potém!
Kto tam przyszłość namaca?
Żyjcież nie myśląc o tém!
Caca, dziateczki, caca!

Wiecie, jaką cyrk wrzawą
Grzmi na widok pajaca.
Toć i wam świat da brawo.
Caca, dziateczki, caca!