Strona:Poezye (Odyniec).djvu/609

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SONET.




Czemu pieśnią najczęstszą kochanka-poety
Jest sonet? Czy że przy nim marzyć może dłużéj
O téj, dla któréj śpiewa: — jakby z nią w podróży
Skręcał szlak, by opóźnić przybycie do mety?

Czy chce przed nią, jak w szrankach, dowieść sił atlety,
Jak go żaden trud dla niéj ni zraża, ni nuży?
Czy jak z trudnéj kabały sam dla siebie wróży:
„Złoży się sonet — kocha! Nie złoży — niestety!

Złoży się zawsze; — miłość sił i natchnień doda.
A i myśli, w ciasnocie trudnych praw sonetu,
To muszą tryskać w górę, jak z fontanny woda,
To się szlifują jakby w brylant do sygnetu.

Ztąd i sam sonet nieraz ma moc amuletu,
Zwłaszcza gdy go za rąbek schowa rączka młoda.