Strona:Poezye (Odyniec).djvu/487

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co mi groźba, zgroza twoja?
Co mi klątwa twa?
One przebrzmią — mnie pieśń moja
Nieśmiertelność da.

ŚWIAT.

Biada tobie! jeśli czujesz
Wieczność pieśni twéj,
A szalony nie pojmujesz
Wiecznych skutków złéj!

Lecz ja pomnę miliony
Owych komet–słońc,
Co swéj chwale nieskończonéj
Zawierzyli śniąc.

Jakie było przebudzenie,
Spytaj u ich dusz!
A sam płoche rozumienie
Z hardéj myśli złóż!

Gdy zaś moje sąd i zdanie
Tak są niczém ci,
Zkąd to dzikie wymaganie
Hołdu mojéj czci?

Tyś nie pan, jam nie twój sługa.
Próżnych słów nie trwoń!
Nie przechwałka, lecz zasługa
Piérwszym szczeblem doń.