Strona:Poezye (Odyniec).djvu/445

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tak trzeba i z panienką,
Nim się całkiem wychowa. —
Nic prócz książki pod ręką,
Po polsku ani słowa.

Bo w tém największa sztuka,
W tém sekret i rzecz cała,
By książkowa nauka
Duszy myśléć nie dała.

By umieć ustrzedz serce
Przed tém wszystkiém, co budzi
Wrodzoną w niém w iskierce
Miłość kraju i ludzi.

By w pierś uczucie żywe,
Tak jak żywa myśl w głowę,
Nie weszły — bo szkodliwe,
Jak pokarmy surowe.

I w tém talent Szwajcarek,
By serce i naturę,
Ususzyć na sucharek,
Przesmażyć w konfiturę,

I tak w tyglu nauki
Ulotnić duch i życie,
By nic prócz form i sztuki
Nie zostało w kobiecie.

Sposób na to jedyny,
Jak pączek kwiatu, główkę,