Strona:Poezye (Odyniec).djvu/361

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


III
ŚLUB.


Mnie księże stułą wiąż
A. Mickiewicz. — Lilija

Gdzie się pysznemi kolumny
Kościelny dźwigał przysionek,
Obiecaném szczęściem dumny
Stał niecierpliwy małżonek.

Wkoło sąsiedni młodzieńce,
Lśniący od złota i stali,
W mirtowe ubrani wieńce,
Oblubienicy czekali.

Patrzcie! to ona! to ona!
A przy niéj drużki dwie młode.
Z czoła jéj biała zasłona
Kształtną obwiewa urodę.

Jak w wodzie promień księżyca,
Tak ona drżąca i blada;
Łzami zalana źrenica
Nieśmiało ku ziemi spada.

Zagrzmiały kotły i rogi,
Drżą echem okna kaplicy,
Skoro w jéj święte wszedł progi
Oskard przy pięknéj dziewicy.

Ku uroczystéj ofierze
Wszelki zrobiwszy porządek,