Strona:Poezye (Odyniec).djvu/347

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Przez Bóg żywy! téj chwili
„Po swój łeb się nachyli,
„Kto krok postąpi ku mnie!

„Ale nie chcę uczt krwawić,
„Nie długo mam tu bawić,
„Chciałbym tylko, Panowie!
„Pannie Młodéj winszować,
„Taniec z nią przetańcować,
„I wypić za jéj zdrowie.

„Na tożem w krwawych bojach,
„W ciągłych trudach i znojach,
„Kraj piersiami zasłaniał:
„By mię lada Kasztelan,
„Waszą łaską ośmielan.
„Jak psa z domu wyganiał?” —

— „Dobrze mówi! zuch! brawo!
„Zostań z nami, masz prawo!
„Do stu djabłów magnaci! —
„Kto chce doznać jak nasze
„Wyostrzone pałasze,
„Niech łeb wzniesie nad braci!”
 
„Brawo! brawo! pójdź z nami!
„Zaprowadzim cię sami,
„Winszuj — jeśli jest czego.
„Wypijemy jéj zdrowie.
„Potém, bracia Panowie.
„Daléj nieskończonego!” —