Strona:Poezye (Odyniec).djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I świat Boży, świat przyrody,
Świat piękności, ładu, zgody,
Odwrócił się od człowieka:
Jak anielskie, jak dziewicze,
Jak niewinności oblicze,
Gdy nie z miłością, nie z cichą
Czcią jéj świętości — lecz z pychą,
Wzrok z jéj lic myśli docieka.


∗             ∗

O! słońce! ty żywe godło
Stwórcy w stworzeniu! ty źródło
Życia i światła! Na ciebie.
Jak przeciw Niemu na Niebie,
Zarazem, ślepe w swéj dumie
Ludzkie targnęło się plemię:
Jemu chcąc zrównać w rozumie,
Nad ciebie wzniosło swą ziemię,
I jak duch w sobie pod ciało,
Ciebie pod rząd jéj poddało.

I z wieków w wieki trwał zamęt
W myślach i w prawdzie stworzenia —
Aż oto spojrzał w firmament
Mędrzec, wart z góry natchnienia.


∗             ∗