Strona:Poezje Wiktora Gomulickiego.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


BZY ZAKWITŁY...


Bzy zakwitły! — Na skrzydłach wietrzyka
Wieść radosna leci w ulic głębie.
W każdą norę i w każdy zaułek...
Rozkrzyczały ją gardła jaskółek,
Rozegrała owadów muzyka,
Rozgruchały srebrzyste gołębie.

Bzy zakwitły! — i zapachu gońce
Rozsyłają po mieście zbudzonem,
I zwiastują się niemi, jak słońce,
Mgłom salonów i mrokom poddasza,
I są lutni zmartwychwstańczej tonem,
Która wiosny zwycięztwo ogłasza.

Bzy zakwitły! — W mieszczańskim ogródku
Kędy spojrzeć: różowo i biało;
Dziewczę oka nie mruży noc całą,
Pierś ma pełną rozkosznego smutku,
I choć nie wie: dlaczego i za czem,
Wciąż wybucha to śmiechem to płaczem.

Bzy zakwitły! — Do więziennej celi
Po-przez kraty woń się wdziera słodka;
Więzień ścian swych zapytuje głucho:
Czy się jeszcze z wiosną życia spotka?
I siadają chorzy na pościeli,
A pierś błogą wzbiera im otuchą...