Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bitéj dorozi, a potem jéj przyszło wtopytysia w czornomu moru, to znowu o neobucznym, co zamieniał żynku na tytuń, na lulku Sahajdaczny, a na zakończenie piosenkę owego pijanicy: „Oj medeż mój mede słodko tebe pyty.“ A z jego piosnek lepiéj można było poznać Ukrainę jak z opisu Beauplana i Bantyszów Kamińskich, więcéj tajemnic odgadnąć od owych rozkopywaczy kurhanów, uczonéj kommissyi wyznaczonéj przez Moskiewską czy Petersburgską akademiją, do zbadania stanowczo co się znajduje w grobach Ukrainy, i jemu to w dniach tułactwa po własnéj i po cudzej ziemi układałem nieraz piosenki nieokraszone żadną nadziemską melodyą, z każdego dymu marzeń rekrutowaliśmy naszych wojaków i cieszyli biedne serca tą gawiedzią stepową. Nie znając Ukrainy jak tylko z opowiadań jéj ukochanych dzieci, kierowałem się instynktem jakoś i jak owe gończe grając na tropach rozweselają czoło myśliwca, tak ja bywało serdecznemu Zurbie śmiechu nastroję. W roku 1854 przyjaciel mój, kiedy się zdawało że chwila urzeczywistnienia nadziei naszych nadeszła, dobrał się nareszcie do szabli i konia, paryzki siodlarz wedle jego własnego pomysłu wyrządził mu kulbakę, i puścił się w świat za morze, poniewierać stare kości zwyczajem wygnańskim jak Bóg przykazał i ludzie powiedzieli. Ś. p. Adam Mickiewicz widział go w Warnie, ba i słuchał jego pieśni. Co dalej niewiem. Jeśli żyje, to tęskni jak wprzódy, jeśli umarł to się włóczy po Ukrainie i mołodcom zapommane piosnki podpowiada; cobądź z nim się stało niech mu Pan Bóg wynagrodzi jedyne szczęśliwe chwile jakie miałem w krótkiem z nim pożyciu. Bajka, którą obecnie wydaję, jest jedną z wielu dla niego wyłącznie pi-