Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Weseli się szczerze,
Przy nim stoi Madaliński
I polscy żołnierze;
Z nimi, z nimi dla téj ziemi
Wstaje zorza nowa:
Nowa szlachta, Jenerale,
Bartosz z pod Krakowa.

Jeszcze z dala raz ostatni
Przez góry, parowy,
Rozbija się wdzięczna nuta
Pieśni narodowéj,
Jeszcze — jeszcze raz wystawa
Na skraju pobrzeża,
Stach Swistacki[1], Krakus gracki,
Jak Maryacka wieża.
I ostatni raz powtarza
Rola mgłą zawiana:
Danaż moja, dana, dana,
Ojczyzno kochana.
Uderzają... Jenerale,
Przycichł grzmot armatni,

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – Świstacki.