Strona:Poezje Kornela Ujejskiego.djvu/338

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I taką nutą gra mi powietrze
Jak gdy się z gościem nie ziemskim zetrze,
A moje imię słyszę w tej nucie;
Chciałbym się w ptaka, w chmurkę przewinąć,
By za tym głosem do gwiazd popłynąć —
Jestże to śmierci przeczucie?

A oto jestem jak kwietna trześń,
W koło mej głowy majową nocą
Myśli-pszczółeczki rojem brzękocą,
A w koło serca ptaszki świegocą,
A ja rozwiewam woń.... pieśń.

Lecz cóż po kwiecie, lecz cóż po woni,
Li kwiatem, wonią, — nic więcej?
Będęż sechł tylko przy białej skroni
Albo przy piersi dziewczęcej?

Jabym palące chciał czoła bliźnie
Osłonić cieniem i chłodem,
Usta maczane w klątwy truciźnie
Osłodzić owocu miodem;
Jabym chciał w mroźnej, trętwiącej zimie
Kiedy im serce oskrzepłe,
Snem letargicznym, gnuśnym zadrzymie
Wybuchnąć w płomyki ciepłe;
Jabym zaświecić chciał im pochodnią
Między spodleniem a zbrodnią;
Jabym chciał błysnąć ogniowym ciosem,
W ręku anioła mściciela;
Jabym się spalić chciał nawet stosem,
Byleby z moim popiołem.
Na zmazę winy, runęły społem
Popioły odkupiciela!