Strona:Poezje Kornela Ujejskiego.djvu/317

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Powojem niech do mnie wspinają się róże,
Orłowie po niebie niech lecą,
Niech czasem pioruny płomienia się w chmurze,
W noc cichą niech gwiazdy mi świecą.

I byłbym szczęśliwy daleki od wrzasków
Od śmiechów cynicznych motłochu,
Daleki od podłych zawiści niesnasków,
Kto głębiéj zanurzył skroń w prochu.

I byłbym szczęśliwy, lecz niech was nie widzę,
Odgrodźmy się morzem dalekiem —
Gdy wglądnę w pierś waszą, gniewam się i wstydzę,
Że byłem zrodzony człowiekiem!

Nieznany gdy błądzę w waszym mrowim tłumie
Nie wita mnie żaden duch bratni —
A mnie się wydaje w mej wzgardzie a dumie,
Żem z bożych śpiewaków — ostatni.

Otoczcież mnie takim pokojem i ciszą,
Bym słyszał jak duchy pokrewne
Wieszczemi się skrzydły nad ziemią kołyszą
I w żale rozwodzą się śpiewne.

A gdy nikt nie wyjdzie naprzeciw mych dążeń
Mnie ciszy nie szukać daleko —
Pod ręką jest ziemia głęboka na sążeń
I drewna kawałek na wieko!