Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   50   —

Jest-li śnieg biały, piersi jej dwie plamy,
Jest-li włos z drutu, włos jej z czarnej stali.

Widziałem róże białe i czerwone,
Lecz na jej licach niema takiej róży,
Milszą są wonią kwiaty nasycone,
Niżeli zapach, który w tchu jej płuży...

Lubię, gdy mówi, lecz muzyka słodziej
Łechce mi serce melodjami swemi,
Nigdym nie widział, jak bogini chodzi,
Ona gdy stąpa, to stąpa po ziemi.
Jednak, niż wszystkich złych porównań próba,
Stokroć wybrańszą będzie moja luba.


IX.
(Sonet 29).

Gdy, pastwa ludzkich ócz i wrogich losów,
Płaczę samotny nad nieszczęsną dolą,
Gdy krzyk daremny szlę pod strop niebiosów,
Złorzecząc klęskom, które mnie tak bolą;

Kiedy, zazdroszcząc bogatszym w otuchę,
W piękniejsze kształty, w dobór przyjacieli,
W sztukę i sławę, czekam, czy mnie kruche
Szczęście choć cząstką dóbr swych nie obdzieli,

Sam ja pogardę czuję dla swej żądzy!
Lecz gdy pomyślę o tobie, w skowronka
Zmieniam się wówczas, który u wrzeciądzy
Śpiewa niebieskich hymn o wschodzie słonka: