Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/311

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Albowiem chcę wam dać dowód, jak chętnie
Każdy się ugiąć powinien; a wiedzcie,
Że w tym dowodzie niosę wam pociechę,
Jeżeli czerpać chcecie ją z tej prawdy.
Prawo natury zmogło nas, nie siła
Gromu lub Zeusa. O wielki Saturnie,
Wszechświat atomów tyś przejrzał najlepiej,
Ale żeś królem i że ślepym jesteś
Właśnie przez swoją królewskość, dla tego
Jedna twym oczom zakryta jest droga,
Którą ja szedłem ku prawdzie wieczystej.
Więc przedewszystkiem: jak nie byłeś pierwszą,
Tak też nie jesteś potęgą ostatnią
I być nie możesz. Nie jesteś początkiem
Ani też końcem! Chaos to i Ciemność
Stworzyły światło, ten najpierwszy owoc
Wewnętrznych bojów, ponurych zaburzeń,
Dojrzewających dla celów przedziwnych.
Nadeszła chwila dojrzenia, z nią światło —
I światło, z własnym skojarzone stwórcą,
Wydało wszystką bezmierną materyę.
I objawili się nasi rodzice —
Niebo i Ziemia — w tej samej godzinie,
A potem świata objęliśmy władzę —
Ty, pierworodny, i my, ród olbrzymów.
Teraz ból prawdy idzie, jeśli komu
Będzie on bólem! Szaleństwo! Boć przecie
Z spokojem znosić wszystką prawdę nagą
I wszystkie losy to szczyt wspaniałości!
Baczcie, co mówię: Jak Niebo i Ziemia
Wżdyć doskonalsze, niż Chaos i Ciemność,
Choć i te ongi miały panowanie;