Strona:Poeci angielscy (Wybór poezyi).djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


«Dwóch mieszka w Convay, blisko stąd,
Dwóch morski znęcił szlak
I jest was, mówisz, cały rząd,
Jak to być może, jak?»

Odpowie dźwięcznie, niby zdrój:
«Jak sobie chcesz, tak mów!
Dwoje ma własny grobik swój,
Jest nas siedmioro głów».

«Omyłka, dziewczę, w słowie twem:
Pięcioro! — otom zgadł! —
Gdy pod cmentarnym legli mchem
Siostrzyczka twa i brat».

«Stąd kilka stóp przy grobie grób,
Porósł je miękki perz!
Pełno jest wkół zielonych ziół,
Chodź ze mną, jeśli chcesz!

Nieraz tam idę w chłodny cień,
Pod te gałęzie drzew,
Siadam i szyję, cały dzień
Rozlega się mój śpiew.

Nieraz pod wieczór, widzi pan,
Gdy zorza świeci z nieb,
Biorę swą łyżkę, biorę dzban,
I tutaj jem swój chleb.

Pierwsza Janusia poszła precz,
Z matczynych poszła rąk;