Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


81 głębokie, które ażeby nie ciekło, dobrze smołą wylane i tak przy ścianie jednego z przedpokojów pałacu na jej rozkaz umieszczone zostało. Na spodzie był kurek do wypuszczania wody, i dwaj służący mogli go w przeciągu pół godziny znowu napełnić. Tu więc żeglowałem często dla mojej, Królowej, jako też jej dam rozrywki, które z największem zajęciem przypatrywały się temu, dziwiąc się nad moją zręcznością. Rozwinąłem też czasami żagle i nie potrzebowałem jak tylko sterem kierować, bo damy swemi wachlarzami robiły dostateczny wiatr; a jeżeli tą pracą znużone zostały, służące dmuchały mi w żagle tak, że najłatwiej mogłem statkiem podług upodobania manewrować. Po zabawie, brała Glumdalklitch statek, niosła do swego pokoju i dla wysuszenia na gwoździu zawieszała.

Razu jednego miałem podczas takiego ćwiczenia przypadek który o śmierć mnie mało nie przyprawił. Gdy paź włożył mój statek do koryta, wzięła mnie guwernantka mojej piastunki, i chciała do statku wsadzić: lecz nieszczęściem prześliznąłem się jej pomiędzy palce, i spadłbym niezawodnie z wysokości 40 stóp, gdybym przez szpilkę tkwiącą w gorsecie tej damy nie został wstrzymany. Głowa szpilki wcisnęła się między moje spodnie i koszulę, i tak wisiałem w powietrzu aż mnie piastunka odhaczyła.

Innego dnia służący, który co trzy dni napełniał koryto swieżą wodą, nie spostrzegł że żaba z wiadra do koryta wskoczyła. Leżała spokojnie na spodzie, aż statek w którym się znajdowałem został