Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tylko służący zameldował mi odwiedziny, udawałem się do drzwi, i po należnych ukłonach, brałem powóz z parą końmi na rękę (bo jeżeli powóz był cztero lub sześcio konny, to resztę koni odprzęgali), i stawiałem go na stół, który dla bezpieczeństwa, miał wkoło listwę może na pięć cali wysoką.

Podróże Gulliwera tom I page0161.png

Często stały tak, trzy i cztery powozy wraz z końmi na moim stole, a ja siedziałem wtedy na krześle i rozmawiałem z damami siedzącemi w ich powozach. Gdy tak zabawiałem jedno towarzystwo, woźnice z drugiemi powozami jeździli wkoło po stole. Niejedno popołudnie w taki sposób przyjemnie przepędziłem: ale wzywam tu podskarbiego z jego dwoma donosicielami Clustril i Drunlo żeby mi udowodnili, czyli kto sekretnie do mnie przychodził, wyjąwszy sekretarza Reldresal, który przysłany był z rozkazu J. C. Mości, jak to już wyżej opisałem. Nie wchodziłbym w te szczegóły, gdyby reputacya dystyngwowanej damy, nie mówię już moja, zagrożoną nie-