Strona:Pl Poezye t. 1 (asnyk).djvu/063

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Śpiewa dalej mistrz uparty,
    Rozdzierając wszystkim uszy –
    A tłum, widząc, że nie żarty,
    Pragnie strasznej ujść katuszy.

    Napastników roty bitne
    Na złamanie lecą karku;
    Swe sztandary gubiąc szczytne,
    Uciekają z Muz folwarku…

    Wszyscy chcą się w ziemię zapaść,
    By ujść mściwej Feba dłoni:
    Taki koniec wzięła napaść;
    Ledwie przetrwa pamięć o niej.

    Znowu Parnas lśni pogodą,
    Znowu spokój w nim głęboki;
    Tylko wieszcze dotąd wodą
    Okładają swoje boki.



    Page198-PL Adam Asnyk-Poezje t.2.png