Strona:Pisma VI (Aleksander Świętochowski).djvu/072

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


krzaki berberysowe. Powiedzże mi, coś zrobił, czemu tu siedzisz?
Grifos. Cicho, odejdź.
Leja. To chodź ze mą, uciekaj do obozu Korosa, który zbiera niewolników. Tu cię Pauzaniasz zadepcze.
Grifos (szepcząc). Bądź spokojna, eforowie zaręczyli, że mi nawet paznokcia nie obetnie.
Leja. Mój pan został także eforem.
Grifos (podnosząc się). Gdyby cię zobaczył... On tu jest, są wszyscy w świątyni... Skryjże się krzykliwa sroko!... Pauzaniasz idzie. (Siada, Leja odbiega. Pauzaniasz wychodzi ze swego domu, rozmawiając z Korosem, przebranym za pielgrzyma).

SCENA II.
Pauzaniasz i Koros.

Pauzaniasz. Jednak ostrożnie! Mimo tych szat pielgrzymich i przyprawionej brody może cię ktoś poznać, a wtedy będziesz posiekany na tak drobne kawałki, że sikora żadnym się nie udławi.
Koros. Pamiętałem o tem i wyznam ci, Pauzaniaszu, że mniej lękam się wszystkich spartan, niż... ciebie.
Pauzaniasz. Mnie? Dlaczego mi to mówisz przy rozstaniu?
Koros. Bo odchodzę z niczem.
Pauzaniasz. Czegóż chcesz?