Strona:Pisma VI (Aleksander Świętochowski).djvu/052

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SCENA III.
Helvia i Mira.

Helvia (w osłupieniu). Czy podobna, ażeby moje serce, z którego brat nigdy nie ustępował, otworzyło się nieopatrznie na przyjęcie jego zabójcy? Czyż ono bez rozdarcia się może objąć Scipiona i Cezara? Mamże ja dwa serca? Bogi, dla czego dusz naszych nie obdarzacie takiem uczuciem, ażeby jak zwierzęce mogły instynktem bezwiednie rozpoznawać truciznę! Ale nie, matkę zmylono... Bohaterowie brzydzą się zemstą na słabych. Jeśli Cezar chce rzeczywiście przywdziać purpurę, to przecież nie będzie swego królewskiego płaszcza kąpał w krwi takich jak Scipio jagniąt... On o jego uwięzieniu nic nie wie, bo by go z pewnością natychmiast starał się uwolnić... Tak, Miro, dziś koniecznie widzieć muszę Cezara, już nie dla siebie, ale dla brata. Jawnie widzieć mi go zakazano, więc zobaczę się z nim tajemnie, chociażbym przez to stracić miała... Nic nie stracę — oprócz szczerości przed światem i spokoju przed jego podejrzeniami. Miro, rozpłyń się w powietrze, przemień się w najzwinniejszego węża, abyś tylko wśliznęła się do Cezara i powiedziała mu, że dziś wieczorem tu w ogrodzie chcę go prosić o łaskę.
Mira. Helvio droga, pomyśl, czy nie żądasz więcej, niż nawet najzłudniejsza nadzieja przyrzec ci może? Jeśli Cezar wezwaniem twem wzgardzi...