Strona:Pisma VI (Aleksander Świętochowski).djvu/031

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wziął piękną mamę, Timokles — jej synka, a ty Nereo — niedołężnego małżonka.
Timokles. Nereo! tobie Linos przeznacza niedołęgę? Obrońże się.
Nerea. Nie mogę — dokąd ty jesteś moim kochankiem...
Timokles. Nazywają cię w Atenach torpillą, a wiesz, że taka ryba przy dotknięciu nawet umarłymi wstrząsa.
Linos (do Trofosa) Widzę, że Plutoforos już się załatwił, teraz na mnie kolej (do przybyłych z nim). Jakże wam się podoba ta drobnostka? Ty, Nereo, osądź ją kobiecą zawiścią, a ty Timoklesie — męskim smakiem.
Nerea (przypatrując się Melicie). Na twojem miejscu, Linosie, nie kupiłabym jej, bo ona wprzód uwiędnie, niż ty dojrzejesz. Śliczna, ale nieoględna... ma w oczach łzy — to wygryzie wdzięki jej, a zatruje przyjemność tobie...
Timokles. Ile za nią?
Trofos. Dwanaście min.
Timokles. Dobry kiep ten, co za nią tyle żąda, a jeszcze lepszy ten, co ma, a nie daje. Och, Nereo! gdyby mi on ją chciał na ciebie wymienić!... Chodź, póki jeszcze mogę iść z tobą...
Nerea (do Trofosa). Nie tutejsza... prawda?
Trofos. Branka.
Nerea. Była wolna... kocha męża... dziecko... ha, ha, ha, jakże mi to znane... I ja także... Chodź, Timoklesie, póki i ja mam chęć iść z tobą... (oddalają się).