Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kiekolwiek wyobrażenie o tej miłości. Hryć i Michał Anioł! jaka jest jego synteza? Pan Paweł ma jedną wadę: oto podnosi siebie, swoje ja, swoje uczucia do takiej potęgi, na jaką czytelnik zgodzić się żadną miarą nie może.
Wiemy tylko, że podczas gdy Dyonizy wieczorami umizga się — tamten krąży między rzeką, cmentarzem, cerkwią i rży w ciemnościach. Nie jest on jednak demoniczny. On ma tylko niesmaczny charakter i jest nadzwyczaj wielomówny. Dyonizy jest tuzinkowym charakterem, ale ma wiele cierpliwości. W całej powieści widzimy zupełny brak prostoty i jakby jakąś tłumioną niechęć do rodu Dyonizych. Ale ponieważ pan Paweł ją ukrywa, nie chcemy i my jej tykać. Jest to dziwny utwór — całe to opowiadanie. Słyszałem, jak ktoś mówił: „co za szkoda, że tak doskonale pisana powieść, jest tak źle napisana“. Niema w tem gry wyrazów, ale zupełna prawda. Pojedyńcze rozdziały, brane osobno, mogłyby stanowić ozdobę niejednej powieści, — złożone razem, dają całość przeładowaną, antypatyczną, przestylizowaną, przerafinowaną. Autorowi nic się nie udało. Chciał mieć Ślepego Pawła sympatycznym — Ślepy Paweł jest niesmaczny; chciał mu przyznać słuszność — czytelnik mu jej nie przyznaje. Materyał, prawdopodobnie brany z życia, wydaje się nieprawdopodobnym, może właśnie dlatego, że niemasz w nim nic ogólnego, że przeszedł do