Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  232  —

nie wytwarzają drogi, po której można iść i rozwijać się normalnie dalej. Państwa, które zrodził duch Wschodu, po wyczerpaniu zasobów fanatyzmu i siły istnieją dalej tylko na mocy inercyi. Ich niespokojna budowa trzyma się tylko ciężarem, który z góry przygniata warstwy dolne. Mieszkańcy Marokko nie posiadają nietylko zdolności, ale i ochoty do życia. Arabowie, którzy widzieli zapobiegliwość Europejczyków, ich wielkie i wspaniałe miasta, lub którym opowiadano dziwy o kulturze europejskiej, odpowiadali: „urządzacie się tak, jakbyście nie mieli umrzeć“. Pracy dla przyszłych pokoleń nie rozumieją. Gdy Europejczyk przyciśnie ich rozumowaniem do muru, odpowiadają, że Allach jest wielki. Przeciw temu niema już argumentu.
Książka de Amicisa pisana jasno, przezroczyście i z talentem malarskim, jest jedną z najciekawszych ksiąg podroży, jaką zdarzyło nam się czytać. Specyaliści nie znajdą w niej ścisłych naukowych materyałów, ale czytelnik znajdzie wiernie pochwycony obraz kraju, ludzi i ich ducha — i sam się przez to nauczy patrzeć — i znajdzie punkt porównania w sądach.
Przekład jest dobry. Małe usterki, na jakie natrafiamy tu i owdzie, mogą być błędem korekty — i dadzą się łatwo w drugiem wydaniu poprawić.
Mamy przed sobą dziwną powieść, zatytu-