Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/195

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  191  —

— Panie — odpowiedziałem — skądże ich wezmę, przecie to nie ode mnie zależy!
— Mnie trzeba faktów! — grzmiał redaktor — ja się nie łapię na pięknobrzmiące frazesy...
Czułem się bardzo nieszczęśliwy, dziś czuję się pomszczony. Pokazuje się, że nietylko ode mnie żądano faktów... Oto zaledwo przebrzmiał śpiew o pięknym języku, pięknych dziejach i złotych mostach, aż tu zewsząd brzmi odpowiedź, przypominająca wiersz Słowackiego:

Dziś mnie już niezabudka nie wywiedzie w pole,
Dzisiaj — trzeba mi posag położyć na stole.

Posag — to znaczy: fakta... Stanowczo jestem pomszczony. Znaną jest anegdota o dwóch Mazurach, którzy wieźli dwie fury, pełne Żydów. Zawadziwszy wozami, pokłócili się. Jeden porwał za kłonicę i dalejże okładać Żydów, siedzących na wozie przeciwnika; na to drugi Mazur powiada: bijesz ty moich Żydów, to ja będę twoich bił. — Lam w swojej korespondencyi do „Nowin“ zauważył, że może i z miłością się tak zdarzyć. Lobst du deinen Polen, lob ich meinen Polen... Jest jednak wielka różnica w tem, że Żydzi nie wołali zapewne o fakta... Za pozwoleniem! różnica nie tak wielka. Takich faktów nikt nie pragnie... Gdy chodzi o miłość, to co innego... Wówczas